Donald Trump napisał kiedyś na swoim Twitterze, że „nigdy nie widział chudej osoby pijącej dietetyczną colę”.

Od wpisu minęły ponad 3 lata, a opaska fitness staje się powoli nową dietetyczną colą. Wiosna nadchodzi wielkimi krokami, a wraz z nią możemy się spodziewać wielkiego napływu „puszystych” chodzących po bieżniach z wszelkiej maści opaskami, liczącymi ich kroki. Oczywiście pozwoliłem sobie na mały żart na wstępie (ta, jasne).

Firma Xiaomi staje się coraz bardziej znana w Polsce, zapewne przede wszystkim dzięki słynnemu serwisowi AliExpress. Miałem już w życiu kilka niemiłych doświadczeń z chińskimi firmami, więc i tym razem byłem dość sceptycznie nastawiony do produktów z Państwa Środka.

Pudełko jest bardzo minimalistyczne

Pudełko jest bardzo minimalistyczne i muszę przyznać, że mi się podoba.

Jeszcze w zeszłym roku, kilka dni po premierze nowego modelu Xiaomi Mi Band 1S złożyłem zamówienie na swój egzemplarz, właśnie poprzez AliExpress. Ostrzegam, że na przesyłkę musiałem czekać prawie miesiąc.

To niepozorne "coś" jest sercem Twojej opaski.

To niepozorne „coś” jest sercem Twojej opaski.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jakość samej opaski. Po zamontowaniu urządzenia w pasku, nic nie jest luźne, nie ma szans na to, że wypadnie samo. Pomimo tego, że udało mi się już zgubić jeden „wkład”, to po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji, stwierdzam z całą stanowczością, że to moja wina.

Pasek jest naprawdę świetnie wykonany

Pasek jest naprawdę świetnie wykonany.

Pasek jest chyba największym plusem Mi Band 1S. Jest naprawdę świetnej jakości, nie uwiera, po 2-3 godzinach noszenia całkowicie zapomina się o jego istnieniu.

Po obejrzeniu opaski z bliska, przekonany byłem, że cały czas będzie się odpinać. Jak się okazało nie odpięła się nigdy.

Po obejrzeniu opaski z bliska, przekonany byłem, że cały czas będzie się odpinać. Po dwóch miesiącach noszenia, nie odpięła się ani razu.

Instrukcja obsługi jest naturalnie w języku chińskim, więc nie dowiesz się z niej zbyt wielu rzeczy. Część przetestowałem bez uprzedniego zaglądania do Internetu. Stwierdziłem, że taka opaska musi być przecież wodoodporna i trafiłem w dziesiątkę. Zarówno basen, jak i kąpiele w wannie, czy pod prysznicem w najmniejszej mierze nie zaszkodziły Mi Band. Opaska ma być wodoodporna do 1 metra głębokości.

Zawartość opakowania prawie jak w produktach Apple - tylko 10 razy taniej

Zawartość opakowania prawie jak w produktach Apple – tylko 10 razy taniej.

Czym więc różni się nowa wersja od pierwowzoru? Dorzucono do niej całkiem fajny bajer – pulsometr.

ta część mierzy Twoje tętno

Ta dioda w środku mierzy Twoje tętno.

Znacznie skróciło to żywotność baterii, jednak nie masz się o co martwić. Bateria przy normalnym użytkowaniu spokojnie wytrzymuje kilkanaście dni.

W cenie dostałem również drugą opaskę

W cenie dostałem również drugą opaskę.

No dobra, ale do czego właściwie służy taka opaska? Wbrew pozorom, uzyskasz dzięki niej całkiem sporo pomiarów!

O pomiarze kroków i tętna już wspominałem. Jak widać pomiar tętna jest całkiem równy, a wyniki zbliżone do siebie. Zauważyłem jednak, że na lewej ręce wychodzi to znacznie lepiej i właśnie tam powinna trafić Twoja opaska. Ja na lewej noszę zegarek, więc Mi Band trafiła na prawą, wtedy pomiary dość znacznie różnią się od siebie. Jeśli zaś o kroki chodzi to wcześniej miałem doświadczenie tylko i wyłącznie z aplikacją „Zdrowie” z iOS i przy Mi Band da się zauważyć znaczny wzrost ich liczby. Ufam jednak w ich prawdziwość, bo moim zdaniem telefon nie jest najlepszym urządzeniem do takiego pomiaru.

Kolejna bardzo fajna funkcja to pomiar snu. Ten element zaskoczył mnie chyba najbardziej, bo jest niesamowicie dokładny. Aplikacja (zwie się Mi Fit) prawie nigdy się nie myli, jeśli chodzi o godziny zaśnięcia, czy pobudki. Dzięki pulsometrowi potrafi też powiedzieć, kiedy zapadamy w głęboki sen, a nawet rozpoznaje nasze nocne pobudki (pomarańczowe słupki na wykresie).

Oczywiście w każdej chwili możemy zajrzeć do statystyk i prześledzić nasze postępy.

Opaska ma też wiele dodatkowych funkcji, jak na przykład wibrowanie, kiedy dzwoni telefon. Kiedy Mi Band jest w pobliżu, a nie mamy jej w danym momencie na sobie, możemy próbować ją zlokalizować – kolejny raz służy ku temu wibracja.

Jedną z moich ulubionych funkcji jest budzik. Początkowo sądziłem, że nie ma szans na to, żeby tak niewielka wibracja mnie obudziła i och jak bardzo się myliłem. Działa doskonale i budzi za każdym razem. Możemy też zdać się na samą aplikację, która na podstawie obliczeń będzie próbowała nas wybudzić w najlepszym dla nas momencie.

Mi Fit daje nam też możliwość wpisywania wagi i niestety na iOS nie ma możliwości wpisania miejsca po przecinku, więc to drobna niedogodność.

Wracając jeszcze do samych kroków – możemy ustawić sobie dzienny cel i opaska po odpowiednim ruchu ręką pokaże nam (dzięki 3 diodom), czy zrobiliśmy mniej niż 1/3, więcej niż 1/3, czy może prawie 3/3 postępu. Po przejściu zamierzonego celu, wszystkie diody zapalają się, a opaska wibruje.

To mój pierwszy „fitness band”, więc nie miałem okazji przetestować poprzednich modeli. Widziałem jednak, że ludzie narzekają na to, że usunięto z niej kolorowe diody, które można było przypisywać powiadomieniom z różnych aplikacji z telefonu. Seriously? Kupować opaskę fitness po to, żeby mieć jakieś głupie, kolorowe diody?

Ocena

5stars

Opaska jest naprawdę świetna i na tyle się do niej przywiązałem, że po zgubieniu jednego wkładu, zamówiłem kolejną z Allegro, żeby tym razem tak długo nie czekać. Tym bardziej przy tak niewielkiej cenie, dostajemy naprawdę świetny produkt i znakomity stosunek jakości do ceny. Polecam z czystym sumieniem.

Cena: około 120 zł z Aliexpress + dodatkowy pasek, czas oczekiwania około 4 tygodnie, 140 zł z Allegro, razem z przesyłką.

Menu