Moja firma w lipcu obchodziła swoje drugie urodziny. Szczerze powiedziawszy to przez pierwszy rok nie robiłem z nią zupełnie nic. Miałem mnóstwo pomysłów, ale jakoś nie bardzo kwapiłem się do ich realizacji. Co więc zmieniło się po tym pierwszym, niechlubnym roku?

Postanowiłem uporządkować swoje życie. Jeśli jest jakiś jeden, złoty środek, który pozwala osiągnąć sukces, to właśnie dobra organizacja pracy. Kilkanaście miesięcy temu, mając głowę pełną marzeń, nie dbałem o to, co będę robił dnia jutrzejszego, po prostu płynąłem z prądem. To był największy błąd, jaki mogłem popełnić.

Wielu moich znajomych ciągle płynie z prądem: wydają wszystkie zarobione pieniądze, niezbyt przejmują się swoją aktualną sytuacją w pracy i wiodą z pozoru szczęśliwe życie. Ale czy aby na pewno? Co będzie z nimi za 10 lat? Póki co mogą liczyć na swoją rodzinę, na wsparcie z różnych stron, ale to raczej droga donikąd.

Mniej więcej w taki sposób zacząłem myśleć po długim okresie stagnacji w mojej firmie. Zapragnąłem, aby w moim życiu pojawił się jakiś cel. Jeśli po kilku latach ciężkiej pracy dalej będę chciał bawić się i zachowywać jakby jutra miało nie być – w porządku, ale pod warunkiem, że najpierw coś osiągnę, dojrzeję do tego i będzie mnie na to stać.

Biznes

 

Jako pierwszy cel obrałem oczywiście swoją pracę. Postanowiłem, że w końcu zabiorę się również za firmę i zbuduję coś, co pozwoli mi wieść prawdziwie niezależne życie.

Potrzebny był plan działania. Jedyną sprawdzoną dla mnie metodą okazało się sporządzanie codziennej listy zadań do wykonania. Dziś z pomocą przychodzi wiele aplikacji, dzięki którym możesz zorganizować swój dzień w pracy. Ja do tego celu używam aplikacji Todoist.

Wygląda to tak, że na każdy dzień tygodnia, w którym pracuję, przydzielam od kilku do kilkunastu zadań do wykonania. Każde zadanie ma swoją rangę (Todoist daje możliwość wybrania 4 poziomów ważności zadania). Jeśli coś jest dla mnie bardzo ważne i ma najwyższy priorytet, zadanie musi zostać ukończone. Jeśli jest niższej rangi, znaczy to, że gdybym się nie wyrobił, mogę przełożyć je na inny dzień.

Na liście umieszczam dosłownie wszystko – od najprostszych poleceń, jak dokupienie papieru do drukarki, po bardzo ważne, jak sporządzenie oferty dla klienta. Staram się nie umieszczać na jeden dzień więcej niż 8-10 zadań, bo wiem że mogę nie wykonać większej ilości. Każdego wieczora sprawdzam, co będę robił jutro. W niedzielę analizuję wykonany w ciągu tygodnia plan i układam nowy na kolejny tydzień. Brzmi okropnie prawda? Utrzymywanie wszystkiego w takim porządku gwarantuje jednak, że nigdy nie zapomnisz, co masz zrobić. Jest też dobra strona tak dokładnego planowania swojej pracy. Odhaczanie kolejnych wykonywanych zadań, to jak zdobywanie mikro-osiągnięć, a i satysfakcja z wykonania wszystkich jest niemała.

Życie osobiste

Po jakimś czasie, kiedy zauważyłem, że planowanie tygodnia w pracy powoduje, że wszystko wychodzi jakoś lepiej i sprawniej, postanowiłem zastosować tę metodę również w swoim życiu prywatnym. Staram się planowo spożywać posiłki, chodzić na siłownię o jednakowych godzinach, trzymać się dokładnego planu treningowego. Tak jak w przypadku pracy, na dany tydzień określam sobie opcję minimalną i bardziej rygorystyczną.

Staram się też mieścić w budżecie, który ustaliłem na codzienne wydatki. Zacząłem liczyć: ile wydaję na jedzenie, na ubrania, paliwo itp. Pomaga mi to oszacować dokładny miesięczny budżet, który muszę przeznaczyć na życie.

Ciężko byłoby utrzymywać taki rygor przez cały tydzień, więc niedziela jest dla mnie chwilą wytchnienia i wykonuję wtedy około 50% normy, dzięki czemu mogę nadrabiać zaległości w ulubionych serialach, robię zdjęcia, czy piszę teksty na bloga.

Kryzys

Jestem tylko człowiekiem i w maju tego roku dopadł mnie kryzys, przez który zupełnie wyłamałem się ze swojego planu działania. Podejrzewam, że było to spowodowane ilością pracy i zadań, które wykonywaliśmy przez większą część roku 2014. Przytłoczyło mnie to i w efekcie ponad 2 miesiące olewałem swój dzienny plan i nie trzymałem się restrykcyjnego rozkładu jazdy. No i wszystko zaczęło się walić, poczułem że tracę kontrolę nad swoim życiem, firmą, pracą. Oczywiście tak krótki okres nie był w stanie spowodować jakichś wielkich strat, ale przestałem chodzić na siłownię, a moja produktywność spadła do 1/4 normy. Teraz jestem już z powrotem na dobrej drodze i po kilku tygodniach wszystko zaczyna wracać do normy. Na swoim własnym przykładzie widzę, że ustalenie bardzo szczegółowego planu działania to najważniejsza rzecz, jaką musisz zrobić, jeśli chcesz osiągnąć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie.

Todoist

O aplikacji tej przeczytałem kiedyś artykuł na bodajże The Next Web. Autor zachwalał wtedy jego prostotę i ładny, prosty design. Postanowiłem wypróbować i już nigdy się z nim nie rozstałem. Todoist to aplikacja multiplatformowa, mam ją na każdym możliwym urządzeniu: na komputerze, telefonie, tablecie. Bardzo fajna jest opcja połączenia Todoista z Gmailem, dzięki czemu zaraz po przebudzeniu możemy odczytać automatycznie wysłanego do nas wcześnie rano maila z listą zadań na dziś.

Tak to wygląda w praktyce

Tak to wygląda w praktyce

Kolejną ciekawą funkcją jest korzystanie z Todoista przez kilka osób. Możesz przydzielać zadanie komuś, z kim pracujesz nad danym projektem, możesz też wstawiać komentarze do zadań. Bardzo często korzystam z tych dobrodziejstw wraz ze swoimi współpracownikami.

 

Evernote

 

Todoist służy do dodawania krótkich zadań, jednak to w Evernote spisuję wszystkie swoje myśli, rozwijam wypowiedzi, opisuję dany projekt. Lubię mieć to wszystko rozgraniczone, dlatego w Todoist wpisuję krótkie hasła, dzięki czemu plan dnia wygląda bardzo schludnie i prosto, jeśli natomiast mam coś do dodania, zamieszczam notkę w Evernote. Bardzo polecam ten notatnik.

A tak wygląda Evernote

A tak wygląda Evernote

Połączenie Todoista i Evernote pozwala zapanować nad każdym chaosem, a dzięki temu, że Twoje zadania i notatki natychmiast po zapisaniu, wysyłają się do chmury – Twoja praca nigdy nie zginie. Nie będę się dłużej rozwodził nad tymi aplikacjami, bo ich funkcje i przeznaczenie są bardzo proste. Jednak dobrze Ci radzę, jeśli do tej pory nie korzystasz z żadnego programu typu to do list i porządnego notatnika – zacznij, podziękujesz mi później. Warto też dodać, że obie aplikacje są darmowe.

Nie mogę powiedzieć, że osiągnąłem w życiu duży sukces. Mogę za to pochwalić się kilkoma osiągnięciami i zrealizowanymi celami. Mam też całkiem przyjemne życie, w którym to sam decyduję, co będę robił dalej i w jakim kierunku rozwijać siebie i swój biznes. Wszystko to zawdzięczam temu okresowi, w którym potrafiłem być na tyle silny i zmotywowany, żeby trzymać się obranego kursu i twardo brnąć przed siebie. Jeszcze przyjdzie czas, w którym będę mógł wyszaleć się ponownie i oddać wszelkiego rodzaju uciechom. Tymczasem pora wrócić do dobrze zorganizowanego życia i ciężkiej pracy.

Źródło zdjęcia głównego: http://tinyurl.com/qcoml26

Menu